Pomysł na weekend majowy – tegoroczny trip autem, plan pakowania.

Od czasu kiedy nasz kumpel wyprowadził się do Fryburga na studia (to już 3 lata!), ja zaczęłam pracować i zarabiać, jak człowiek, a weekend majowy stał się obowiązkowo wolny, to wypady do kolegów niemców, zostały integralną częścią każdego wiosennego urlopu. Jak człowiek jest obrotny, trochę się pozamienia, albo postanowi zmienić pracę to nagle ląduje na dwutygodniowym urlopie, nie wiedząc, co powinien ze sobą zrobić. Takie życie pracoholika.

Dziś mamy poniedziałek. Wczoraj wieczorem czułam się dość dziwnie, wiedząc że wstanę i nie będę musiała iść do pracy. Co więcej, że już nigdy więcej nie pójdę do miejsca, w którym spędziłam ostatnie niemal 2 lata swojego życia! Ale doszłam do wniosku, że bez rozpaczania wezmę komputer, rower, siądę w kawiarni i zajmę się zadaniami, które powinnam zrealizować w tym tygodniu. Rozpoczęłam od rzeczy przyjemnych – napisania ostatniej notki z serii majówkowej.
No to Amsterdam!
Tegoroczna trasa jest nieco bardziej skomplikowana. Wynika to z faktu, że owy znajomy wyemigrował z południa na północ Niemiec. Moja podróż rozpocznie się w Poznaniu i tam również się skończy. Zaskakujące, prawda? 😉 Na poważnie moim punktem docelowym jest Amsterdam, a jak będzie wyglądać cała trasa?

Plan podróży:
28.04 – wyjazd z Poznania około godziny 17:00
29.04 – przyjazd do Bremy, zwiedzanie Bremy
30.04 – wypad nad morze do Bremerhaven
01.05 – zwiedzanie Bremy, wyjazd do Rheine
02.05 – zwiedzanie Rheine,
03.05 – jednodniowy wypad do Amsterdamu
04.05 – wyjazd do Hamburga, zwiedzanie Hamburga – opcjonalnie Rugia, nocleg w Świnoujściu
05.05 – zwiedzanie Świnoujścia, powrót do Poznania

Mniej więcej tak. Pilot mówi, że program ramowy może ulec zmianie 😉 na szczęście jestem elastyczna.

Autem w świat.

Pamiętam, że pierwsza tego rodzaju podróż budziła we mnie obawy. Jak wytrzymać tyle w samochodzie! Przecież to szaleństwo. Okazało się, że jednak nie, to po prostu kwestia zorganizowania sobie czasu. Jeszcze w ubiegłym roku internety w UE kosztowały miliony monet i nie warto było korzystać z transferu danych. Fajnie szwendać się z mapą i przewodnikiem w ręku, ale tryb on-line naprawdę wiele ułatwia np. nawigację. Nie martwisz się mapami, tylko jedziesz na pewniaku. A transfer jednak liczy się razy 2, no chyba, że jedzie Was więcej to razy ileś tam…
Jak przetrwać podróż w samochodzie – z punktu widzenia pasażera?
Tegoroczna podróż potrwa około 8 godzin. Dla mnie to banał, podróżuje względnie często (na ogół pokonuję długie trasy), dzięki czemu wypracowałam kilka mechanizmów, które ułatwiają mi życie:
Po pierwsze: dzień wcześniej robię konkretny trening i dzień podróży traktuję, jako dzień regeneracji – nie ma nic gorszego niż aktywność poniżej 100 % dziennej normy ;).
Po drugie: dzień wcześniej przygotowuję sobie rzeczy, które mogą mi się przydać do zabijania nudy:

* naładowany Kindle z kilkoma nowymi książkami
* naładowany power bank
* playlisty off-line na Spotify na telefonie
* film lub sezon serialu na Netflixie off-line na telefonie
* słuchawki
* poduszkę podróżną oraz opaskę na oczy
* laptop – ale to zależy

Po trzecie: planuję posiłki – jakościowo i ilościowo; generalnie zabieram pudełka z jedzeniem lub szykuję kanapki czy zdrowe przekąski, na stacji zawsze chętnie wypiję kawę, niechętnie zdecyduję się na jedzenie.
Po czwarte: szykuję ulubione płyty
Po piąte: mam dobre nastawienie i cieszę się celem podróży – to chyba najważniejszy punkt z listy.

Co z tym pakowaniem?
Nie wiem, jak Wy, ale często zabieram ze sobą za dużo rzeczy – przekonałam się o tym w Rzymie, chociaż nie było ich objętościowo dużo (tak mi się zdawało), a ja pakowałam się tylko w bagaż podręczny, zamiast na 5 dni – ubrań starczyłoby mi przynajmniej na b8. Co z tym zrobić?

Poniżej przedstawiam Wam subiektywną listę potrzebnych rzeczy do wydrukowania:

Jakie triki stosuję podczas pakowania?

1. Planuję każdy dzień wyjazdu
To proste, z grubsza łączę ubrania w zestawy. Wybieram basic, gładkie białe oraz czarne bluzki, ulubione spodnie, spódnicę, najczęściej jedną sukienkę która sprawdzi się podczas kolacji czy wyjścia. Moje podróże na ogół polegają na pokonywaniu ogromnej ilości kilometrów (pieszo ;)), dlatego stawiam na klasyczną wygodę, zarówno w przypadku butów, jak i ubrań.
2. Dokonuję selekcji
Przychodzi ten moment, kiedy masz już miliony rzeczy…, ale musisz wybrać. Nie bój się tego zrobić! Finalnie i tak okaże się, że rzeczy w walizce jest dużo za dużo. Poważnie nie potrzebujesz tego figlarnego biustonosza. Wiem, co mówię.
3. Dzielę się bagażem
Podróżujesz z facetem? Przyjaciółką? Mamą? Super. Podzielcie się. Zabierzcie jedną suszarkę, jeden szampon, jedną pastę do zębów itd.
4. Stawiam na mini
Miniaturki produktów oraz pojemniczki, do których możesz przelać ulubione kosmetyki sprawdzą się doskonale. Przerobiłam to nie raz. Poważnie. A jeśli Ci zabraknie to dokupisz. Mydło czy antyperspirant są produktami tanimi oraz ogólnodostępnymi.
5. Kolejność pakowania
Dziwne i nieregularne kształty? Ok. Spakuj je w pierwszej kolejności. Dalej ubrania, ręczniki czy kosmetyki. Ja najchętniej zwijam ubrania w rulony. Mniej się gniotą. Jeśli chodzi o ciekawe tipy – proponuję wykorzystać wolną przestrzeń w butach, do upchania skarpet lub czegokolwiek innego.
No… to ja lecę się pakować! Miłej majówki.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s